Śladami ginących zawodów…

Opublikowano: sobota, 08, listopad 2014

Pod takim hasłem 7 listopada uczniowie naszej szkoły wybrali się na wycieczkę zorganizowaną przez p. M. Jezierską. Trzydziestojednoosobową grupą, w której znalazły się dzieci w różnym wieku- od czteroletniego dzielnego Mateusza Kowalczyka –aż do piątoklasistów, opiekowały się jeszcze panie: J. Łukasik- Tworek i G. Rakuś.

Pierwszy punkt programu to interesująca lekcja na temat życia pszczelej rodziny, która odbyła się w obiektach, jedynej w Europie, szkoły pszczelarskiej znajdującej się w … Pszczelej Woli. Po raz kolejny nasi uczniowie wykazali się wiedzą, odpowiadając   na pytania pani prowadzącej zajęcia, dotyczące tajemnic kuzynów Pszczółki Mai. B. Sadło, M. Sadło i Sz. Lipiec otrzymali zaszczytne odznaki „PRZYJACIEL PSZCZÓŁ” za znajomość tajników pszczelarstwa. Czy wiedzieliście, że pszczoły „ dają” mleko, którym karmią rosnące larwy? My też nie, ale po to pojechaliśmy na wycieczkę, żeby dowiedzieć się czegoś nowego! A potem był spacer po pięknym przyszkolnym parku, oglądanie barci, uli, pułapek na niedźwiedzie. I jeszcze spojrzenie na łąkę, na której pasło się stado szkolnych koni. Wyobraźcie sobie, że w tej szkole jest nawet klasa jeździecka, a także stado krów, których mleko kupuje OSM Bychawa. Zapewniliśmy sobie też dostatek, zbierając liście miłorzębu japońskiego, które noszone w portfelu- gwarantują   zamożność. Spokojni o przyszłość, ruszyliśmy dalej- do Wojciechowa.

Tam spotkanie z kowalem w kuźni istniejącej od 1920 roku. Nasze dzieci wiedziały, co to znaczy „kuć konie” i zobaczyły scenę podkuwania… Macieja Rozwałki przez naszego gospodarza i jego pomocnicę - Olę Wizgier. Zabawa była świetna, ale trochę martwiliśmy się o buty naszego rumaka, gdyż rozżarzone żelazo miało temperaturę około 1000 stopni Celsjusza! Świetna lekcja przyrody na temat właściwości żelaza, które w wysokiej temperaturze można dowolnie kształtować, a ostudzone- pęka.     Zakup pamiątek, wspólne zdjęcie, a potem obiad u kowalowej i trasa do Bęczyna, gdzie odbyło się spotkanie z garncarzem. Najpierw pan zaprezentował nam różnorodne wyroby z gliny, a potem mogliśmy poobserwować jak powstają. Dwa przedmioty wykonane w czasie pokazu przyjechały z nami do szkoły, tylko gdzie my je wypalimy, skoro potrzebują 1000 stopni Celsjusza? Na samodzielne próby garncarstwa nie wystarczyło już czasu…

Trasa wycieczki nieodległa, ale ileż wrażeń i doświadczeń, a także wiedzy i przyjemności, bo było nam bardzo miło, kiedy kowal dwukrotnie powtórzył: „Co za kultura, dzieci mówią dzień dobry!”

                                                                                Maria Jezierska

                                                                               Joanna Łukasik- Tworek

                                                                               Grażyna Rakuś                

Odsłony: 1092